bób

Bób z papryką, cebulą i czosnkiem

Uwielbiam bób. Mogłabym go zajadać przez cały dzień, trudno mi przy nim nad sobą zapanować. Dla mnie to taka uzależniająca przekąska jak dla niektórych popcorn czy też pestki słonecznika.

Poniższy przepis powstał spontanicznie, na wieczorne spotkanie ze znajomy jako odmiana dla tradycyjnie gotowanego bobu z masłem i koperkiem. Gotowego bobu, kiedy robiłam go pierwszy raz skosztowałam tyle co zaraz po przygotowaniu, przed podaniem gościom, więcej nie zdążyłam.  Teraz w sezonie przyrządzam go często, cieszy się taką samą popularnością, z tym że teraz od razu rezerwuje sobie swoją porcję ;)

Zachęcam do wypróbowania :)

Składniki:

  • 1 kg bobu,
  • 3 duże czerwone papryki,
  • 2 cebule,
  • masło klarowane ok 4- 5 łyżek,
  • 2-3 ząbki czosnku,
  • przyprawy: sól, pieprz,

Przygotowanie:

  • papryki myję, osuszam i zawijam w folię aluminiową, tak przygotowane piekę w piekarniku w temperaturze ok. 180 stopni przez ok. 30 min., po wyjęciu z piekarnika i przestudzeniu ściągam skórkę oraz kroję w małe paseczki,
  • bób gotuję ok 5 minut w osolonej wodzie, następnie bób odcedzam i po przestygnięciu zdejmuję łupkę,
  • czosnek obieram, kroję w drobną kosteczkę i krótko podsmażam na patelni na maśle,
  • cebulę kroję w kosteczkę i podsmażam na patelni razem z czosnkiem,
  • do podsmażonej i podduszonej cebulki z czosnkiem dodaję paprykę i razem smażę jeszcze ok 3 minuty,
  • na patelnie dorzucam bób, wszystko razem mieszam, przyprawiam i smażę jeszcze kolejne 3 minuty,
  • podaję na ciepło.

Smacznego :)

shake

Shake śmietankowo- bananowo- orzechowy

Część dalsza mojego weekendowego śniadania. Bardzo polecam, bo shake śmietankowo- bananowo- orzechowy jest słodki, zimny, kremowy- po prostu przepyszny.

Rano wypiliśmy go z trochę roztopionymi lodami- dzięki temu nie był taki zimny i był fantastyczny. Popołudniu zrobiłam go ponownie, tym razem z podwójną porcją bardzo zmrożonych lodów- w takiej wersji shake jest super orzeźwiający. Jedliśmy go łyżkami jako super chłodzący deser. Idealny na aktualne upały.

Jeśli jeszcze nie macie w zamrażarce swojego zapasu mrożonych bananów w plastrach, to czas najwyższy go przygotować. Mrożony banan jest świetnym dodatkiem do wszelkiego rodzaju koktajli i napojów chłodzących: świetnie je zagęszcza i dobrze chłodzi. Polecam!

Składniki ( 2-3 porcje):

  • 100 ml lodów śmietankowych,
  • 1 mrożony banan (w plastrach),
  • 1- 2 duże łyżki masła orzechowego (zależy jak bardzo słodki efekt chcemy uzyskać),
  • szklanka zimnego mleka,

Przygotowanie: wszystkie składniki wkładam do blendera kielichowego i miksuję kilka chwil, podaję natychmiast.

Smacznego :)

Przepis bierze udział w akcji:

Lato w pełni!

śniadanie

Rospustne śniadanie: słodka owsianka z gruszką

Wstałam dziś wcześnie rano, aby maksymalnie wykorzystać wolny od pracy dzień. Lubię weekendowe poranki rozpoczynać szklanką wody z cytryną, którą popijam siedząc na balkonie i słuchając otaczających mnie dźwięków, lub czytając książkę. W ten sposób łapię energię na cały dzień. Niedługo później dołączył do mnie Synek. Słońce pięknie zaglądało na nasz balkon, na przytulaniu miło mijał nam czas. Powoli jednak zbliżał się czas śniadania, bo w końcu nie samym słońcem i miłością człowiek żyje ;)

Synek zdecydował się na standard: płatki z mlekiem. Ja dokonywałam wyboru znacznie dłużej, ale już wiem że był on słuszny ;). W założeniu miałam zrobić śniadanie tylko dla siebie, egoistycznie! Założenia zostały założeniami, a mi tak samo jakoś wyszły, z rozpędu chyba… trzy porcje: dwie spore i jedna mniejsza. Takie śniadanie wszystkich pozytywnie nastawiło na cały dzień!

Eksperymentowałam ostatnio z różnymi przepisami na shake. Ten, który jest na zdjęciu, jest po prostu idealny- prosty, smaczny i sycący.

Przepis na shake zostawiam na jutro, a dziś będzie owsianka, w końcu nazwa bloga zobowiązuje. Owsianka wcale nie musi być nudna, ba może być nawet pyszna! Idealnie syci i dodaje energii na cały dzień- polecam!

Składniki na 2-3 porcje:

  • szklanka wody,
  • 50 ml mleka,
  • 2 łyżki płatków pszennych,
  • 4 łyżki płatków owsianych,
  • 1 duża łyżka masła orzechowego,
  • 1 łyżka siemienia lnianego,
  • garść pestek z dyni,
  • garść orzechów włoskich,
  • 2 gruszki,

Przygotowanie:

  • mleko z wodą przelewam do garnka i stawiam na kuchence,
  • kiedy mleko z wodą zagotują się, znacznie zmniejszam gaz i dodaję masło orzechowe oraz płatki, wszystko razem mieszam i gotuję jeszcze ok. 3 minuty,
  • wyłączam gaz i dodaję: siemię i pestki z dyni,
  • przekładam owsiankę do miseczek i każdą porcję dekoruję odrobiną orzechów włoskich i kawałkami gruszki.

Smacznego :)

śniadanie- owsianka

zupa pomidorowa

Zupa ze świeżych i suszonych pomidorów z bazylią

Sezon pomidorowy uważam za otwarty!

Pomidory, które można już kupić są już smaczne i pachnące, szkoda tego nie wykorzystać. O tym, że pomidory są zdrowe nie trzeba nikogo przekonywać,  jest to oczywistą oczywistością ;). Zawierają likopen, który jest najsilniejszym przeciwutleniaczem, który- co ważne- nie ginie w obróbce cieplnej, a w przetworach nawet  zwiększają jego zawartość. Naprawdę warto jeść pomidory.

Nigdy specjalnie nie przepadałam za tradycyjną pomidorową zupą. Uwielbiałam pomidory we wszystkich postaciach poza zupą. Od kiedy sama próbuję eksperymentować z zupą pomidorową, czasem łącząc pomidory, np. z papryką i od kiedy dodaję do niej bazylii- stała się jedną z moich najbardziej ulubionych zup.

Zapraszam do wypróbowania przepisu!

Składniki:

  • 7 średnich pomidorów,
  • mały słoik suszonych pomidorów,
  • 150 ml. przecieru z pomidorów,
  • 1 l. domowego rosołku drobiowego (rosołek drobiowy można zastąpić wywarem warzywnym, lub wodą z dodatkiem domowej bulionetki),
  • przyprawy: pieprz, sól, czosnek,
  • ok 6-10 listków świeżej bazylii.

Przygotowanie:

  • świeże pomidory nacinam od spodu i przekładam do głębokiego naczynia, a zalewam je wrzącą wodą,
  • po ok. 1 minucie odlewam  wodę, z pomidorów zdejmuję skórkę i kroję je na mniejsze kawałki,
  • w garnku podgrzewam rosół i dodaję do niego kawałki świeżych pomidorów- gotuję do miękkości czyli ok. 10-15  minut,
  • po tym czasie garnek zdejmuję z kuchenki, dodaję do garnka: przecier z pomidorów oraz słoik suszonych pomidorów wraz z zalewą, listki świeżej bazylii,
  • wszystko razem miksuję blenderem na gładki krem,
  • garnek ponownie stawiam na kuchence, podgrzewam jeszcze chwilkę, jakieś 3-5 minut,
  • podaję na ciepło.

Smacznego :)

ciastko

Lekki serniczek na zimno z winogronami i galaretką

Wczorajszy wpis „sponsorowało” słońce, dzisiejszy wpis „sponsoruje” deszcz ;)

Wczoraj jeszcze pisałam o upałach, o ochłodzie i o pogodzie.  Pogoda tradycyjnie nas nie rozpieszcza, jak w bollywoodzkim filmie: czasem słońce, czasem deszcz.

Co więc można z dzieckiem robić w deszczowe popołudnie? Nam się zawsze udaje znaleźć jakieś rozwiązanie: wspólne budowanie, malowanie, itp. Bardzo lubimy też wspólnie pracować w kuchni. Mój Synek uwielbia wyciskać soki z owoców i warzyw w sokowirówce, uwielbia też piec babeczki. Przy tym serniczku również dzielnie mi pomagał: układał biszkopty, pomagał mieszać galaretkę itp. Ponieważ oczekiwanie na stężenie galaretki zajmuje chwilkę, przeplataliśmy przygotowanie serniczka wspólnym układaniem puzzli.

Uwielbiam razem z Synkiem pracować w kuchni, to prawdziwa przyjemność, nawet jeśli wszystko trwa trochę dłużej, a potem jest więcej sprzątania ;).

Serniczek z tego przepisu nie jest wysoki, tym bardziej że ja przygotowałam go w formie na tartę. To taka porcja na jeden dzień, np. do kawy. Serniczek jest lekki i kolorowy, a przy tym bardzo smaczny. To przepis baza, można zmienić owoce, smaki galaretki, albo- zrobić go z podwójnej porcji. 

Polecam wspólną zabawę i eksperymentowanie w kuchni z dzieckiem!

Składniki (6-8 kawałków):

  • 3/4 opakowania okrągłych biszkopcików,
  • opakowanie 400 dkg serka homogenizowanego waniliowego,
  • 2 galaretki o truskawkowym smaku,
  • ok. szklanka jasnych winogron,
  • 2 szklanki wody,

Przygotowanie:

  • w szklance wrzącej wody rozpuszczam galaretkę i odstawiam do lodówki do schłodzenia na ok. 30 minut,
  • formę (u mnie na tartę) wykładam folią aluminiową, tak aby została mi zakładka ok. 5 cm ponad brzeg formy,
  • na spodzie formy układam biszkopty,
  • na biszkoptach układam pojedyńczo winogrona,
  • do miski przekładam serek homogenizowany i  dodaję stopniowo do niego tężejącą galaretkę krótko miksując blenderem, do uzyskania jednolitej masy,
  • serek szybko przekładam do formy, zalewając nim ostrożnie biszkopty i winogrona (tak aby biszkopty nie poprzesuwały się),
  • formę odstawiam do lodówki aby masa serowa zastygła- ok. 30 minut,
  • w szklance wrzącej wody dokładnie rozpuszczam galaretkę i przekładam do lodówki do stężenia,
  • po ok. 30 minutach przelewam tężejącą galaretkę na masę serową jednocześnie stawiając folię aluminiową, tak aby sięgała ponad brzeg formy- co pozwoli zapobiec ewentualnemu wypłynięciu galaretki,
  • sernik ponownie wstawiam do lodówki na ok. 1 godzinę,
  • po tym czasie wyciągam sernik z formy, ostrożnie zdejmuję folię i gotowe.

Smacznego:)

Ja swoją porcją serniczka uprzyjemniałam sobie czytanie książki „Zamień chemię na jedzenie”. Już teraz zapraszam na kolejny wpis- moją subiektywną recenzję owej książki.

z książką

herbata

Moje wersja mrożonej herbaty, czyli domowe ice tea

Upały nas nie opuszczają i dobrze, w końcu mamy lato!

Nie mam w zwyczaju narzekać na pogodę, nie śledzę też namiętnie prognozy pogody, po prostu wstaję rano, spoglądam za okno i dostosowuję swoje plany do zastanej pogodowej rzeczywistości. Bardzo irytujące jest dla mnie ciągłe narzekanie na pogodę, zauważyłam to źle wpływa na nastroje osób narzekających. Ciągle słyszę: ale zimno, ale gorąco, ale brzydko, ciągle leje itp. Zawsze wtedy mówię, że pewnie lepiej by było wiedzieć, że mamy teraz pół roku pory deszczowej, to przynajmniej byłoby mniej narzekania.

Nie da się ukryć, że w Polsce mamy zmienną pogodę i że ona znacząco wpływa na nastroje większości z Nas, szczególnie kiedy koliduje z Naszymi planami. Jednakże nie ma sensu brać sobie tego tak do siebie, tylko elastycznie dostosować plany, mieć zawsze w zanadrzu jakąś alternatywę, no bo: „sorry, ale taki mamy klimat” :-D

Wracając do upałów, to trzeba sobie jakoś z nimi radzić. Ja w czasie kiedy wysoka temperatura zaczyna doskwierać, przygotowuję zawsze mrożoną herbatę do picia na bieżąco, oraz część przechowuję w lodówce, aby każdy mógł się schłodzić kiedy ma na to ochotę. Poniższy przepis, to jeden ze smaków mojego dzieciństwa, przygotowywała ją zawsze moja mama. Ja przygotowuję kilka wersji mrożonej herbaty, jednak do połączenia herbaty z orzeźwiającą miętą, cytryną i miodem, często powracam. Polecam!

Składniki (na ok. 5 szklanek napoju):

  • 1 saszetka czarnej herbaty,
  • 1 saszetka dobrej herbaty miętowej,
  • 1 szklanka wrzącej wody,
  • schłodzona w lodówce butelka ulubionej wody mineralnej, najlepiej wysokozmineralizowanej lub lekko gazowanej,
  • 2 łyżki miodu,
  • 2-3 cytryny,
  • ok. 10 kostek lodu,

Przygotowanie:

  • herbaty przekładam do szklanki i zalewam wrzątkiem, parzę przez kilka minut,
  • do dzbanka przelewam napar herbaciany, dodaję wodę mineralną –do 2/3 wysokości dzbanka,
  • cytryny porządnie myje i dodatkowo sparzam, następnie roluje je przez chwile na blacie kuchennym,*
  • wyciskam sok z jednej cytryny i przelewam go do dzbanka,
  • dodaję miód i wszystkie składniki dokładnie mieszam,
  • pozostałe cytryny kroję w plasterki- dodaję je do dzbanka, można też kilka plasterków pozostawić do dekoracji,
  • dodaję kostki lodu,
  • podaję natychmiast.

Smacznego :)

*Rolowanie cytryny przed krojeniem lub wyciskaniem to sprytna sztuczka, aby z cytryny pozyskać jak najwięcej soku. Roluje więc cytrynę na blacie kuchennym tak, jakby moja dłoń była niejako wałkiem. Rolowanie sprawia, że włókna w cytrynie osłabną i puści ona więcej soku.

DSCN3927

Okrągłe cukinie nadziewane kaszą gryczaną, kiełbasą, cebulą i pieczarkami

Uwielbiam cukinię, w każdej postaci. Warto korzystać z sezonowych, lokalnych polskich warzyw- takie są najzdrowsze i zawierają najmniej chemii. Nie ma lepszego czasu na cukinie niż teraz, ja cukiniowy czas wykorzystuje maksymalnie :).

Tym razem przedstawiam cukinię w mięsnej odsłonie, ze względu na zróżnicowane upodobania rodzinne ;-). Zapewniam jednak, że bez dodatku mięsa farsz także jest znakomity- wypróbowałam!

Okrągłe cukinie ujęły mnie swoim wyglądem- są przeurocze. Zawsze kiedy je widzę w sklepie nie waham się ani chwili przed zakupem. Zaś nadziewana: kaszą gryczaną, kiełbasą, cebulą i pieczarkami, okrągła cukinia nie dość, że rewelacyjnie wygląda, to jeszcze  smakuje obłędnie- gorąco polecam!

Składniki na ok. (5-6 sztuk):

  • 5-6 cukinii okrągłych,
  • 1 woreczek kaszy gryczanej,
  • 1 średnia laska dobrej kiełbasy,
  • 0,5 kg pieczarek,
  • 1 średnia cebula,
  • 2-3 łyżki masła klarowanego,
  • 1/3 szklanki wody,
  • przyprawy: sól, pieprz, czerwona papryka, czosnek,

Przygotowanie:

  • Kaszę gotuję w osolonej wodzie,
  • ugotowaną kaszę przekładam do dużej miski, do której dodam pozostałe składniki farszu,
  • cukinie dokładnie myję i osuszam, w odległości ok. 1-2 cm od ogonka odcinam nożem górną część cukinii,
  • łyżką (u mnie jest to łyżka do lodów) wydrążam wnętrze cukinii, tak aby zostało ok. 1 cm brzegu, uważając przy tym aby nie zrobić dziury :-D ,
  • cukinie układam w naczyniu żaroodpornym,
  • z kiełbasy dokładnie ściągam skórkę i kroję ją w drobną kostkę, po czym podsmażam ją na patelni ok. 5 minut,
  • cebulę kroję w kostkę, krótko podsmażam na patelni, na maśle klarowanym,
  • do cukinii dodaję pokrojone w plastry pieczarki i duszę ok 20 minut- do miękkości,
  • łącze wszystkie składniki farszu, przyprawiam i mieszam,
  • farszem ciasno nadziewam wnętrze cukinii i na koniec przykrywam je odciętą górną częścią, (ab,y odcięta część cukinii nie spadała, łącze ją dodatkowo wykałaczką),
  • cukinie zapiekam przykryte folia aluminiową ok 30- 40 minut,
  • podaję po chwilowym ostudzeniu.

Smacznego :)

Przepis bierze udział w akcji:
Cukinia 2014

babeczki

Owsiane muffinki z dżemem i czekoladą

Oto kolejne muffinki, które upiekły się przy okazji pieczenia się obiadu.

Bardzo lubię piec muffinki ze względu na późniejsze łatwe podanie. Jedna babeczka, no góra dwie są w sam raz do jednej kawy. Babeczki są podzielne, nie wymagają krojenia, a przy tym wyglądają uroczo.

Składniki na ok. (12 sztuk):

  • 1 ½ szklanki mąki,
  • ½ szklanki płatków owsianych,
  • 2 jajka,
  • 1 kopiata łyżeczki proszku do pieczenia,
  • 1 szklanka mleka,
  • 1/3 szklanki oleju,
  • ½ szklanki cukru,
  • 2 duże łyżki dżemu (u mnie dżem jagodowy),
  • 8 kostek gorzkiej czekolady,
  • polewa czekoladowa,

Przygotowanie:

  • w jednej misce łączymy suche składniki: mąkę z proszkiem do pieczenia i cukrem,
  • w drugiej misce łączymy mokre składniki:  roztrzepujemy jajka, dodajemy mleko, olej, dżem- wszystko krótko miksuję blenderem,
  • do suchych składników przelewamy składniki mokre i wszystko razem mieszamy (masa nie musi być idealnie gładka, nie należy mieszać zbyt długo),
  • dodać drobno pokrojoną czekoladę i ponownie delikatnie wymieszać,
  • ciasto nakładamy do 2/3 wysokości foremek,
  • pieczemy w 190 stopniach 20- 25 minut, aż będą rumiane,
  • piekarnik wyłączamy i można je chwilkę przestudzić w piekarniku,
  • przed podaniem niezbyt dokładnie (można dokładnie- jak kto woli) polewam muffinki gotową polewą,
  • podaję wystudzone, kiedy polewa zastygnie.

Smacznego :-)

babeczki2

DSCN3836

Czekoladowy krem daktylowy

Kto nie lubi czekolady ręka do góry. Dzieciaki też uwielbiają wszystko co czekoladowe. Mój Synek długo nie jadł słodyczy (mniej więcej do 2 roku życia nie wiedział co to czekolada). Kiedy jednak zaczął spotykać się z rówieśnikami, zauważać słodycze na półce sklepowej itp. nie dało się uniknąć spotkania z czekoladą.

Synek nie je dużo słodyczy, co to to nie. W słynnym jajku niespodziance tak naprawdę bardziej interesuje go niespodzianka niż czekolada. Ale słodycze i dziecko to osobny, dłuższy temat.

Poniższy krem jest małym oszustwem, jedną z wielu prób samodzielnego przygotowania słodkości. Sprawdza się idealnie!

Ten przepis to baza, tak naprawdę smaczny ale dopiero początek przygody. Gotowy krem idealnie sprawdza się jako smarowidło np do pieczywa chrupkiego, jako masa do tarty itp. Nic nie stoi na przeszkodzie aby krem wzbogacić o dowolne składniki, takie np. jak:orzeszki, rodzynki czy też np o chili. Jak to mówią: ogranicza nas tylko wyobraźnia, no i … nasze kubki smakowe ;-)

Składniki:

  • Szklanka daktyli,
  • Woda,
  • Cynamon,
  • Kakao,

Przygotowanie:

  • daktyle zalewam letnią wodą (tak aby wszystkie były przykryte)
    i odstawiam na noc,
  • rano z daktyli odlewam wodę, dodaję cynamon i kakao do smaku,
  • wszystko razem miksuję blenderem na gładką masę,

Smacznego :)

kiełki

Moja domowa hodowla kiełków

Swoją przygodę z kiełkami rozpoczęłam dość dawno. Pierwsze moje próby wyhodowania kiełków były różne, czasem bardzo nieudolne. Ale się nie poddawałam,  próbowałam i próbowałam. Aż kiedyś przypadkiem natrafiłam w internecie na zdjęcie kiełkownicy. Zakupiłam ją natychmiast. Wybrałam prostą, plastikową, przeźroczystą kiełkownicę. Nie chciałam poczynić dużych inwestycji nie będą pewna rezultatów.

To był strzał w dziesiątkę! Od tej pory cały czas jakieś nasiona moczę, przelewam, odlewam  i jemy :)

Co więcej taka kiełkownica pozwala na hodowlę różnego rodzaju kiełków w tym samym czasie (na trzech poziomach).

W kiełkownicy, na słoiku- nie ważne jak, ważne aby kiełki hodować i jeść.

Dlaczego warto jeść kiełki?

  • kiełki zawierają   duże ilości witamin, soli mineralnych i mikroelementów,
  • są łatwo przyswajalne przez organizm człowieka,
  • wspomagają trawienie, są lekkostrawne,
  • są mniej kaloryczne- w porównaniu do nasion,
  • wzmacniają system odpornościowy, mogą zapobiegać wielu schorzeniom, oraz mają działanie antynowotworowe- o ile są spożywane regularnie,

Moje ulubione kiełki:

  • soczewica,
  • fasola mung,
  • brokuł,
  • soja,
  • gorczyca.

Moja domowa hodowla kiełków w kiełkownicy:

  • do hodowli kiełków używam specjalnie do tego przeznaczonych nasion,
  • nasiona przepłukuję dokładnie na sitku letnią przegotowaną wodą,
  • nasiona umieszczam w słoiku i zalewam je letnią przegotowaną wodą,
  • pozostawiam na noc (to mój sposób, wystarczy jednak pozostawić na czas zgodny z instrukcją na opakowaniu nasion),
  • rano nasiona ponownie przepłukuję i przekładam do kiełkownicy,
  • kiełkownicę pozostawiam w jasnym, ciepłym miejscu (ale nie bezpośrednio na słońcu),
  • przelewam je w kiełkownicy ok 2-3 razy dziennie przez okres ok. 4 dni, po tym czasie kiełki są gotowe do spożycia,
  • przebieram nasiona, które nie wykiełkowały,
  • podaję na świeżo, lub przechowuję w lodówce do 3-4 dni (choć podobno można przechowywać nawet do 7 dni).

Zdjęcie poniżej przedstawia kiełki pod koniec drugiego dnia.

kiełki początek

Jak podawać (z czym jeść)  kiełki:

  • jako dodatek do zup,
  • jako składnik sałatek,
  • jako dodatek do kanapek.

Polecam! :)